Lifestyle rozwój

Czy ludzie kultury mogą zmieniać świat?

16 listopada 2020

Jesteśmy w wielkim dole. Czasem mam wrażenie, że przez te bęcki, które obrywamy, to już z tego dołu nawet nam czubek głowy nie wystaje. Może dlatego, po raz kolejny przekornie, wpadają mi w łapy i oczy materiały, które pokazują, że możemy mieć wpływ na świat. I to dobry wpływ.

 

Dajesz sobie spokój w tym miejscu, czy idziemy dalej?

Czy ludzie kultury są w stanie coś zmienić?

 

Jesteśmy opiniotwórczym środowiskiem. A aktualnych tematów, które wymagają wsparcia, mamy w tej chwili bardzo dużo. Obecnie podejmowane decyzje zaważą na przyszłości naszych potomków – od praw kobiet, przez swobodę wypowiedzi, po ochronę klimatu. I o ile dwa pierwsze tematy w miarę swobodnie umiejscawiamy w działalności, o tyle sprawy klimatu to temat, który jeszcze przebija się do świadomości sektora kultury. Ale to pukanie do drzwi jest coraz mocniejsze. 

 

Posłużę się słowami Olafura Eliassona, duńsko-islandzkiego artysty tworzącego rzeźby i instalacje. 

Najpierw trzeba zrozumieć, czym jest sektor kulturalny. To nie tylko elita, profesjonaliści i wielkie instytucje – muzea, teatry, balety, opery i galerie. Także wszystkie mniejsze przedsięwzięcia – aż do niewielkich galeryjek, lokalnych kółek literackich i poetyckich, sąsiedzkich klubów dyskusyjnych, nawet szkolnych teatrzyków. Ludzie kultury to bardzo zdywersyfikowana, stale obecna na lokalnym poziomie, obywatelska grupa o szerokim zasięgu. I dysponująca czymś bezcennym: zaufaniem społecznym. Może działać lokalnie, regionalnie, w skali kraju i międzynarodowo. To wyjątkowo dobra sytuacja, by dotrzeć do ludzi z wiedzą na temat czegoś tak abstrakcyjnego, jak zmiana klimatu. Ludzie sztuki mogą uczynić to pojęcie namacalnym i zrozumiałym. Mogą je ucieleśnić, stworzyć język, zwizualizować”.

 

Ta rewolucja już się dzieje. 

A instytucje kultury mogą być tym zarzewiem zmian. Ciekawy raport na ten temat przygotowała Joanna Tabaka, która zbadała dobre praktyki proekologiczne warszawskich instytucji kultury. 

Można go przejrzeć  TUTAJ.

 

O ekologii rozmawiają Praktycy Kultury we Wrocławiu – tu link do wydarzenia

Zmiana może zacząć się od nas. Bo właściwie dlaczego nie można by zazieleniać przestrzeni i obiektów, zbierać deszczówki, zastrzegać w zapytaniach ofertowych, by nie było plastiku, tylko materiały biodegradowalne, segregować śmieci, organizować wymiany ubrań, książek, płyt, robić warsztatów recyklingowych, zapobiegać nadprodukcji druków, a tym samym dawać impulsu do zmian, hodować pszczół na dachu? Czuję, że u nas to wyjdzie. Jesteśmy odpowiedzialni. 

 


 

Podobało Ci się? Wesprzyj Kulturę na Czasie na Patronite!

https://patronite.pl/kultura-na-czasie-blog

Może ci się spodobać również...

4 komentarze

  • Odpowiedz Aleksandra R-K 16 listopada 2020 at 09:46

    Aniu, normalnie jakbyś siedziała w mojej głowie 🙂 Ten rok dał mi do myślenia i stwierdziłam, że czemu nie mielibyśmy podjąć tego tematu i teraz małymi krokami przebijam się z tym do świadomości moich pracowników.

    • Odpowiedz Anka 16 listopada 2020 at 11:58

      Myślę, że to jest bardzo dobry czas na przeformułowanie nawyków. I super, że to się dzieje.
      A ta nasza branża już tak ma, że łapiemy w lot swoje myśli i pomysły 🙂

  • Odpowiedz Lidia 17 listopada 2020 at 19:24

    Właśnie tak, to paradoksalnie może być twórczy czas… Od kilku miesięcy zastanawiam się jak lub czym zastąpić fizyczny brak odbiorcy. Co to mogloby być…Wiadomo już, że działania on line to niedoskonały erzatz.
    Ale przecież jeszcze nie wszystko wymyśliliśmy, na pewno istnieje forma, która może skutkować wysokim poziomem emocji w zetknięciu z propozycją artystyczną ))

    • Odpowiedz Anka 17 listopada 2020 at 22:18

      Właśnie – kiedy wydaje nam się, że już wszystko wymyślono – znów wymyślamy coś nowego 🙂
      Powodzenia

    Zostaw komentarz