Business oferta/działania organizacja rozwój

Źle pojęta konkurencja

22 sierpnia 2019

Po uruchomieniu bloga “Kultura na czasie” i strony ankarudnicka.pl otrzymałam przede wszystkim sporo gratulacji i zapewnień o trzymaniu kciuków za powodzenie przedsięwzięcia. To bardzo budujące, dziękuję. Następnie pojawiały się dwa komunikaty – czy zabrałam się za ten projekt, bo mam za dużo czasu? Odpowiem od razu – mam tyle, co wszyscy, 24 godziny na dobę, różnica może być co najwyżej w zarządzaniu nim. I kolejny komunikat, a raczej troska – czy nie boję się konkurencji ze strony innych dyrektorów instytucji kultury i czy nie wykorzystują moich pomysłów na własne potrzeby?Właśnie o to chodzi, żeby te pomysły trafiały do innych dyrektorów, żeby je testowali, ulepszali. Nie postrzegam szefów innych jednostek kulturalnych jak śmiertelnych wrogów, ale sojuszników w walce o odbiorcę kultury – widza, słuchacza, uczestnika. Przez takie opinie, takie postrzeganie środowiska, takie podejście do pracy swojej i innych wyrządzamy sami sobie krzywdę. I korzysta na tym nasza faktyczna konkurencja. Kto nią jest?

 

 

Nasz statystyczny widz/słuchacz/uczestnik wskazuje, że w pierwszej kolejności korzysta z oferty platform cyfrowych, centrów rozrywki, wydarzeń masowych czy oferty galerii handlowej. Więc to nie konkurencji innych instytucji kultury powinniśmy się obawiać, ale tak naprawdę zadać sobie pytanie, co znajduje takiego na platformie VOD, czego nie ma u nas? I co dostanie u mnie, czego nie ma w centrum handlowym? Nie tylko pieniądze, które ma do wydania nasz “widzosłuchacz”, są tym zasobem, który mam na myśli. Równie cenny jest czas, który może poświęcić na serial na platformie VOD lub na warsztaty u nas. 

 

Mam wrażenie, że odbiorca oferty kulturalnej lubi mieć wszystko podane na tacy, do tego ładnie opakowane i najchętniej dostarczone do domu. Tu leży nasza trudność, bo my raczej z tych domowych pieleszy człowieka chcemy wyciągnąć i wciągnąć w naszą ofertę. Z raportu o kulturze, który corocznie przygotowuje Główny Urząd Statystyczny (najnowszy został opublikowany w lutym 2019 r. i podsumowuje rok 2017), możemy wyłuskać ciekawe dane. Na przykład: na zakup artykułów i usług kulturalnych przeciętne roczne wydatki na jedną osobę wyniosły 351,36 zł, z tego najwyższe wydatki były związane z korzystaniem z mediów, głównie elektronicznych – z tej kwoty odliczamy 105 zł. Na gazety i czasopisma przeciętny obywatel wydaje 28,20 zł, na książki (bez podręczników) 24,36 zł. Na bilety wstępu do teatru, instytucji muzycznych i kina na osobę rocznie przypada 31,92 zł. Sami zobaczcie, jakie są proporcje. 

 

Zasoby są ograniczone. Mimo wszystko instytucje kultury powinien łączyć wspólny front, a nie podziały i zazdrość.

 

Może ci się spodobać również...

10 komentarzy

  • Odpowiedz Zuzanna 22 sierpnia 2019 at 10:53

    Dzięki za ten wpis!! Wiem, że wiesz, o czym piszesz, bo dobrze pamiętam, jak poświęciłaś swój wolny czas – i to chyba były ze cztery godziny W NIEDZIELĘ by pomóc mi pisać mój pierwszy wniosek do Ministerstwa Kultury. Można więc powiedzieć, że pomogłaś konkurencji – mogłyśmy w sumie konkurować w tym programie. Kiedy Ci dziękowałam powiedziałaś, że chcesz, żeby ja najwięcej wydarzeń odbywało się w Świdnicy. Zasadniczo nie jest rolą ośrodka kultury wspieranie organizacji pozarządowych (są w mieście jednostki do tego powołane), ale to właśnie od Ciebie dostałam pomoc, której potrzebowałam. Teraz sama staram się pomóc znajomym, którzy zakładają swoje organizacje i starają się o środki. Nie myślę o nich jako o konkurencji, bo uważam, że każdy zyska dzięki większej ilości wartościowych partnerów. Ogromnie się cieszę, jak ludzie realizują swoje pomysły i dzielą się wiedzą. Dzięki za ten blog!!

    • Odpowiedz Anka 23 sierpnia 2019 at 06:55

      Dziękuję za ten komentarz 🙂

  • Odpowiedz PRZEMEK 23 sierpnia 2019 at 10:27

    Wiadomo że razem możemy więcej! Problem pojawia się np. w dużych miastach, gdzie organizator rozlicza dyrektora z zadań. Między innymi z frekwencji na wydarzeniach. W takim wypadku gdzie jest kilka lub kilkanaście instytucji ta walka o uczestnika, odbiorcę, widza (choć coraz częściej mawia się klienta, z czym ja osobiście się nie zgadzam) może nie oficjalnie ale się jednak odbywa. Mnogość oferty jest dobra dla odbiorców, bo mają w czym wybierać i większa ilość osób może w jednym czasie skorzystać z oferty kulturalnej. Jednak często są to te same osoby, które chodzą na wszystko. Też chyba większość z nas planując obserwuję otoczenie, by niezorganizowań imprezy (przynajmniej tej głównej, flagowej) w tym samym czasie co gmina obok. Ja przeniosłem termin największej imprezy w roku, ponieważ nie byłem w stanie konkurować z imprezą o podobnym profilu, która odbywała się 80 km dalej. Uczestnicy (ludzie)P wiadomo, rzadko tam by pojechali, za to rękodzielnicy i wystawcy już z pewnością, wiedząc że tam przewija się 3 razy więcej osób. Wiem że, są miejsca w Polsce, gdzie departament kultury w Urzędzie Miejskim zajmuje się tworzeniem kalendarza wydarzeń tak, by imprezy się nie nakładały. Jednak nie wszędzie jest to możliwe. Co do samego dzielenia się wiedzą jak najbardziej trzeba to robić, by środowisko kulturalne było silniejsze (teraz myślę że silne nie jest). Poza tym dobre praktyki są po to by z nich korzystać.

    • Odpowiedz Anka 23 sierpnia 2019 at 15:37

      Wiesz, bardzo sensownie postąpiłeś z tą zmianą terminu. I do takich ustaleń wcale nie trzeba pośredników, dyrektorzy mogą to robić samodzielnie.

  • Odpowiedz Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Lubniewice 27 sierpnia 2019 at 14:19

    Nasza gmina to 3000 osób, dwie instytucje kultury, lokalne stowarzyszenia i urząd, który również organizuje imprezy kulturalne. Juz od kilu lat spotykamy się w ratuszu, by wspólne ustalać kalendarz imprez na kolejny rok- przynajmniej w zarysie. I to działa. Okazuje się bowiem, że na większości organizowanych przez nas imprezach pojawiają się ci sami odbiorcy. Co do konkurowania z bibliotekami z sąsiednich gmin. Konkurencji tu w mojej ocenie nie ma, ponieważ każda biblioteka ma swoich odbiorców. Lubię wymiany doświadczeń, chętnie dzielę się własnymi. Poza tym oferty kulturalne i tak ostateczne trzeba dostosowac do konkretej grupy osób: inaczej będzie wyglądać praca tej samej biblioteki w mieście, inaczej na wsi, inaczej w ośrodku akademickim, inaczej w miasteczku, gdzie przeważa ilość seniorów. Tu nie ma miejsca na konkurencję

    • Odpowiedz Anka 27 sierpnia 2019 at 15:51

      Dziękuję Ci za tę odpowiedź 🙂

  • Odpowiedz Magda 5 września 2019 at 17:31

    Witam, dziękuję za zaproszenie. Bardzo ciekawy blog, będę często tu zaglądać. Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Anka 5 września 2019 at 20:25

      Dziękuję serdecznie ?

  • Odpowiedz Michał 26 listopada 2019 at 12:22

    Bardzo ciekawy wpis poruszający niezwykle istotną kwestię.

    Wydaje mi się, że rysunek stanowiący ilustrację do niego należałoby uzupełnić o konkurencję ze strony innych organizacji. W zasadzie nie powinna występować i być może nie powinno się rozpatrywać jednak wydaje mi się, że nie wolno o niej zapominać bo zjawisko cichego współzawodnictwa pomiędzy jednostkami nadal istnieje.
    Niestety, wciąż widać w tym obszarze olbrzymie zaniedbania i potrzebę edukacji oraz promocji prawidłowych zachowań.
    Żyjemy w czasach w których w ślad za błyskawicznie ewoluującymi potrzebami odbiorców organizacje kreujące kulturę muszę zdefiniować swoją rolę i zadania całkowicie na nowo.
    Jeszcze niedawno Ośrodki i Domy Kultury były swoistym oknem na świat. Teraz muszą odnaleźć się w świecie gdzie dobra i przejawy kultury dostępne są na wyciągnięcie ręki i w zasadzie bez wysiłku. Dla wielu to olbrzymie wyzwanie.
    Tym bardziej cenna jest każda inicjatywa dotycząca budowania platformy współpracy pomiędzy ośrodkami ponieważ dzięki niej, biorąc pod uwagę ograniczone zasoby jakimi dysponują, łatwiej jest budować atrakcyjną i odpowiadającą potrzebom ofertę kulturalną.
    Współdziałanie, wzajemna promocja dobrych praktyk oraz przepływ wiedzy wpływa również pozytywnie na rozwój jednostek jako organizacji.

    • Odpowiedz Anka 26 listopada 2019 at 12:56

      Dziękuję bardzo. Wpis miał na celu pokazanie, że zbyt skupiamy się na rywalizacji ze sobą, a nie widzimy, że odbiorców zabiera nam ktoś inny. Dlatego nie ma instytucji kultury na rysunku.

    Zostaw komentarz