inne oferta/działania organizacja promocja

W pułapce wiedzy vol. 2

8 sierpnia 2019

Pułapka wiedzy ma szerszy kontekst, bo przenosi się także na naszych pracowników i odbiorców. (O pułapce wiedzy pisałam też tutaj: https://ankarudnicka.pl/w-pulapce-wiedzy). Ile razy usłyszałaś lub usłyszałeś od współpracowników, że wszystko jest jasne, po czym okazywało się, że mieliście na myśli zupełnie inne rozwiązania?

Po pytaniu – czy wszystko jest zrozumiałe, warto odwrócić sytuację i poprosić, aby odbiorca komunikatu opowiedział o nim własnymi słowami, wówczas jest możliwość sprawdzenia, czy nie nastąpiło zakłócenie w przekazaniu treści. Innym sposobem jest przygotowanie maila podsumowującego ustalenia i rozesłanie go do uczestników narady czy spotkania. Jeśli odbiorca zgłosi niejasności, wówczas będzie szansa na ich wyjaśnienie.

 

A co z odbiorcami naszej oferty kulturalnej? Ile razy spotkałeś się z sytuacją, gdy byłaś/byłeś przekonany o tym, że o konkursie, koncercie, spektaklu, wystawie czy spotkaniu poinformowałaś jak największe grono zainteresowanych? Przecież są wywieszone plakaty na słupach ogłoszeniowych, kilka trafiło do szkół, leżą ulotki – wystarczy. A po wydarzeniu przychodzą rozczarowani mieszkańcy. “Ja nie wiedziałem” – zdarzało mi się słyszeć kilka razy dziennie. Na początku powodowało to mój gniew, bo jak można nie wiedzieć – była informacja na stronie internetowej, były wcześniej wspomniane plakaty i ulotki. Według mojego przekonania zrobiłam wszystko, aby o wydarzeniu było głośno, więc jak można nie wiedzieć? 

Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, że jestem w pułapce wiedzy. Czy wiecie, ile osób wchodzi na waszą stronę internetową, aby sprawdzić repertuar? Upewnij się, zaręczam, że jest tych wejść zdecydowanie mniej, niż sądzisz. 

Ile osób zwraca uwagę na plakaty? Gdy są ciekawe graficznie – sporo, gdy mają dużo tekstu – prawie nikt. Komunikaty stają się coraz krótsze. Zwróciliście uwagę, że np. reklamy na YouTube trwają kilka sekund? W tej chwili przed filmikiem mamy do czynienia z cztero- bądź sześciosekundową reklamą. Skupiamy się przez trzy sekundy, jeśli coś nas zainteresuje, oglądamy dalej, jeśli nie – odchodzimy. Plakat przeładowany treścią, do tego z mało czytelną czcionką, nie spełni swojego zadania.

Ulotki rozłożone gdzieś na biurku czy stojaku będą sobie grzecznie leżeć. Z większym skutkiem dotrzemy do odbiorcy, gdy taką ulotkę otrzyma do ręki – np. przy okazji zakupu lub sprawdzania biletu, komunikat kierowany bezpośrednio do odbiorcy jest lepiej zapamiętywany. W tym miejscu zapewne pomyślisz z oburzeniem, że takie działania zajmują zbyt wiele czasu. Owszem, ale chodzi nam o skuteczność.

Masz profil instytucji w mediach społecznościowych? A promujesz w nich swoje wydarzenia? Jest tam możliwe dotarcie do sprecyzowanej grupy odbiorców. I to na tyle, że może być odpowiednikiem tej ulotki wręczanej bezpośrednio do ręki. Warto zamieszczać informacje, robić wydarzenia, tworzyć grupy tematyczne. Najskuteczniejsze są kampanie płatne, ale jesteś w stanie sprecyzować grupę odbiorców pod kątem zainteresowań, wieku czy wykształcenia. A tak precyzyjnie kierowana promocja, która ma trafiać do konkretnego odbiorcy, jest najskuteczniejsza. Warto też opisywać jak najdokładniej zdjęcia i filmy wrzucane do sieci, bo odbiorca może nie wiedzieć tego, co ty.

Ja wiem, kto to jest, osoby, które uczestniczyły w koncercie, również, ale dla wielu mój towarzysz ze zdjęcia będzie anonimowy. Może nie interesujesz się tańcem, nie masz telewizora, nie czytasz lifestyle’owych portali. To moje zadanie, aby przekazać Ci precyzyjną informację: Stefano Terazzino – tancerz, piosenkarz, juror. Zmierzam do tego, że ktoś może nie znać topowego tancerza z tv, ktoś inny wybitnej śpiewaczki operowej, a jeszcze inny reportażysty. Dlatego warto przygotować pełny komunikat o wydarzeniu i zamieszczać go w każdym możliwym miejscu.

 

Może ci się spodobać również...

9 komentarzy

  • Odpowiedz Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Lubniewice 8 sierpnia 2019 at 09:37

    Dzien dobry , zgadzam się z tym, co piszesz. I ja przerabialam sytuacje, kiedy wydawało mi się , że ludzie powinni wiedzieć, a nie wiedzieli. Tez zastanawiałam się, jak to jest, że sa plakaty, indormacje na portalach a mieszkancy nie wiedzieli. U nas działa jednak duzo skuteczniej poczta pantoflowa. Warto się pojawić z bieżącymi ogłoszeniami na spotkaniach np. lokaknych stowarzyszeń, podejść na godziny wychowawcze do uczniów . Bezpośrednio przekazana informacja jest najskuteczneijsza. O płatnym promowaniu swoich imprez moge zapomniec.

    • Odpowiedz Zuzanna 8 sierpnia 2019 at 11:24

      Tak to prawda! Osobiste zaproszenie jest bardzo skuteczne. Tylko wymaga czasu i zaangażowania 🙂 Jak cała praca w kulturze zresztą 😉 Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Anka 8 sierpnia 2019 at 19:52

      Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że informacja przekazana bezpośrednio jest najskuteczniejsza.

  • Odpowiedz Zuzanna 8 sierpnia 2019 at 09:43

    Prawda! Dość regularnie zdarza mi się słyszeć, że ludzie nie dowiedzieli się o jakimś koncercie. Najpierw mnie to denerwowało – bo stawałam na głowie, by informacja pojawiła się gdzie się da – teraz od razu dopytuję, gdzie zdaniem mojego rozmówcy powinna pojawić się informacja. Być może będzie więcej osób z podobnym odczuciem. A ja chcę trafić do wszystkich, których to interesuje. Pułapka wiedzy jest dotkliwa zwłaszcza dla osób zajmujących się kulturą i nie wychodzących poza ścisłe grono zainteresowanych – w książce Sławomira Czarneckiego „Nowa Widownia” jest podany przykład pani dyrektor pewnego muzeum w pewnym dużym mieście, która oficjalnie w wywiadzie tłumaczy się z marnej promocji wystaw „plakaty są małe i czarnobiałe, bo to kosztuje. Ale nie patrzcie na plakaty, po prostu przyjdźcie do muzeum, zapewniam, że zbiory są bardzo ciekawe”. :O

    • Odpowiedz Anka 8 sierpnia 2019 at 19:53

      „teraz od razu dopytuję, gdzie zdaniem mojego rozmówcy powinna pojawić się informacja” – świetna rada!

  • Odpowiedz Ela 8 sierpnia 2019 at 13:10

    Bardzo ważne jest to,o czym piszesz. Podstawową sprawą jest, jak dotrzeć do zainteresowanych. U siebie w bibliotece stworzyłam grupę mailingową „zapraszani”. Dopisywalam tam każdego, kto choć raz spytał, o to co będzie organizowane w bibliotece. Biblioteka, to doskonałe medium do bezposredniego przekazywania wiadomości. We Wrocławiu działa to znakomicie, o ile bibliotekarze rozumieją wagę swoich działań. Polecam i pozdrawiam!!!

    • Odpowiedz Anka 8 sierpnia 2019 at 20:02

      ” U siebie w bibliotece stworzyłam grupę mailingową „zapraszani”. Dopisywalam tam każdego, kto choć raz spytał, o to co będzie organizowane w bibliotece. Biblioteka, to doskonałe medium do bezposredniego przekazywania wiadomości” – kolejny sposób z życia wzięty do wykorzystania w swojej pracy. Dziękuję za te praktyczne rady.

  • Odpowiedz Michał 26 listopada 2019 at 10:26

    Dzień dobry. W moje ocenie istotne jest by starać się świadomie wykorzystywać wszystkie dostępne kanały dystrybucji informacji. Monitorować je stale pod względem skuteczności i rozwijać te najefektywniejsze.
    Nie ma niestety złotego środka pozwalającego dotrzeć do każdego odbiorcy. Każda społeczność lub grupa do której kierujemy naszą ofertę ma swoją specyfikę i kluczową kwestią wydaje się jej poznanie.
    Niestety nie wszystkie rozwiązania, które fantastycznie działają u „sąsiada” będą równie dobrze funkcjonować u nas. Warto jednak próbować, a kiedy znajdziemy skuteczną ścieżkę działania zmienić ją w możliwie prostą procedurę działania opisującą kto, co, kiedy i gdzie.

    Zwrócić należy uwagę, że bardzo często zwroty „nie wiedziałem”, „a gdzie była informacja” wypowiadają osoby, które z natury nie partycypują w kulturze lokalnej lub wręcz ją bojkotują. Widać to bardzo dobrze w małych społecznościach w których anonimowość jest mocno ograniczona.

    • Odpowiedz Anka 26 listopada 2019 at 12:51

      Dziękuję za ciekawe spostrzeżenie.

    Zostaw komentarz