inne poza sceną recenzja

Subiektywny zestaw lektur – cz. 11.

7 kwietnia 2020

Właśnie sobie uświadomiłam, że ostatni wpis o książkach był w ubiegłym roku, jeszcze w czasie trwania stypendium MKiDN. Czuję, jakby minęło kilka lat, a nie zaledwie pół roku, tyle się zmieniło. Z założenia cykl “Subiektywny zestaw lektur” to książki, które polecam do przeczytania. Ci, którzy interesują się literaturą branżową, wiedzą, że książek dla dyrektorów instytucji kultury jest bardzo mało. Ale też nie o to chodzi, aby wyszukiwać tytuły ze słowem dyrektor. Według mojego rozeznania osoby, które pracują na stanowiskach kierowniczych w instytucjach kultury, powinny mieć wszechstronną wiedzę. Nikt nie uczy, jak być dyrektorem, do tego dobrym w swoim zawodzie (bo “z zawodu jestem dyrektorem” to nie jest kierunek, do którego dążymy). Dlatego zbieram ciekawe pozycje książkowe, które poszerzają horyzonty. Oto kilka propozycji.

 

  1. Hans Rosling, “Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą”, Poznań 2018.

W czasach koronawirusa, bombardujących nas z każdej strony potężnych ilości informacji przydatnych i fake newsów, na które nakładają się nasze przekonania i ogólne stereotypy, możemy albo wykazać się ignorancją, ulec albo szukać prawdy. W danych. Tak, tak, humaniści też mogą. Bo darmowy dostęp do danych nie przekłada się na wiedzę. A jak wiadomo, każdy jest najmądrzejszy, to polecam po cichutku do przeczytania “Factfulness”, można się zdziwić, jak mało wiemy.

 

2. Susan Cain, “Ciszej proszę… Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać”, Warszawa 2019.

Żyjemy w świecie, gdzie doceniane są takie cechy jak przebojowość, towarzyskość, pozostawanie w centrum uwagi. Wydaje nam się, że cenimy w innych indywidualność, ale mamy zwykle na myśli tę charakterystyczną indywidualność osób pewnych siebie. Wiecie, że ludzie mniej więcej po równo są ekstrawertykami i introwertykami? Tyle że są nierównomiernie rozmieszczeni na świecie. Ideał ekstrawertyka dominuje w krajach Zachodu, a typ introwertyczny jest doceniany w Azji. Wiesz, że osoby bardziej wygadane są uważane za bardziej inteligentne? Choć to, co mówią, wcale w parze z inteligencją nie musi iść. I jak w tym wszystkim odnajdują się introwertycy? Czy oni w ogóle mają szansę przebić się do mainstreamu? Książkę napisała taka osoba. 

 

3. Simon Sinek, “Zaczynaj od dlaczego. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania”, Gliwice 2018.

Czujesz, że pracując w kulturze co chwilę musisz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem i jesteś potrzebny? Czasem wystarczy wyjaśnić, co robisz. Dobrze wyjaśnić, tak, żeby Cię zrozumiano. Co Cię wyróżnia od innych i czym warto zdobyć zaufanie odbiorcy. Niby oczywiste, a dalej się z tym borykamy na różnych poziomach organizacyjnych – od widzów po organizatorów.

 

4. Sylwia Królikowska, “P.R.O.M.O.T.E.”, Tarnów 2016.

A to książka kierująca uwagę w drugą stronę, bo to podręcznik dla pracowników, w jaki sposób rozmawiać z szefem o podwyżce i awansie. Warto wiedzieć, jakich argumentów może użyć pracownik i czy zawsze w takich rozmowach chodzi o pieniądze.

Nie wiem, czy ktoś z pracowników odważy się w obecnej sytuacji na takie rozmowy, bo czasy ciężkie i przed nami prędzej redukcje niż rozszerzanie, niemniej pozycja na nieco spokojniejszy czas jak znalazł. Warto już się przygotować. A skrót z tytułu jest rozwinięty w spisie treści, to tak celem uspokojenia.

 

5. Janina Bąk, “Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla”, Warszawa 2020.

Książka podobno powstawała przez trzy lata. Autorki miałam wysłuchać 7 kwietnia (to dziś, gdy publikuję ten tekst!) na konferencji Marketing w Kulturze, organizowanej przez Instytut Kultury Miejskiej(który zrobił mi fenomenalną niespodziankę w jednej ze swoich publikacji – o tym szalałam tutaj: Publikacja IKM). Dla mnie fenomenem jest umiejętność wyjaśniania w sposób oszałamiający i dowcipny. I mowa o statystyce cały czas. Autorka rozprawia się z błędami we wnioskowaniu, metodologiami od czapy i dowodami z kosmosu. Statystyk ze mnie żaden nie będzie, ale Janina B. w moim przypadku osiągnęła zamierzony cel – przynajmniej wiem, że człowiek i pies na spacerze nie mają statystycznie trzech nóg.

A jeszcze dodam na zachętę dla humanistów, że książka ma kompozycję szkatułkową, co było dla mnie szalenie przyjemnym odkryciem. (To jakby ktoś chciał poczytać książkę o takiej konstrukcji, a nie chce tego robić na “Rękopisie znalezionym w Saragossie” Jana Potockiego).

 

Daj znać,  co teraz czytasz 🙂

 

Może ci się spodobać również...

Brak komentarzy

Zostaw komentarz