rozwój wokół sceny

Ośrodek kultury – ubogi krewny

21 września 2020

Żal mnie bierze na to, jak są traktowane ośrodki kultury. Idealnie mi pasuje do tego cytat  „Nad Niemnem”* Elizy Orzeszkowej, gdzie Teofil Różyc mówi o Justynie Orzelskiej, że jest „urodzona i nieurodzona, wychowana i niewychowana, biedna i niebiedna… słowem, nie wiedzieć kto…”. Tak samo ośrodki kultury, choć cenione za działalność, wymykają się wszelkim pomocom, zarówno prawnym, jak i finansowym, dedykowanym instytucjom kultury ze względu na pandemię. Ale w czasach niepandemicznych też nie mają lekko. Nawet własnej ustawy o działalności nie mają.

W grubej większości przypadków organizatorem są gminy i to od ich kondycji przeważnie zależy byt tych instytucji. To nie jest tak, że działalność jest finansowana wyłącznie z funduszy od organizatora. Gros środków jest wypracowywanych przez ośrodki kultury. I pandemia niestety najbardziej doświadczyła tych przedsiębiorczych: brak sprzedaży biletów, wynajmów pomieszczeń, sprzętu, teraz ograniczona liczba miejsc w salach = niższe dochody. To grozi niedomykaniem budżetów, to z kolei dyscypliną finansów publicznych, w skrajnych przypadkach zamknięciem instytucji…

 

O tym, po co nam instytucje kultury, świetnie napisał Marek Krajewski w publikacji wydanej przez Małopolski Instytut Kultury, można pobrać TUTAJ.

Przykro mi się robi, że trzeba przypominać o takich, wydawałoby się, oczywistościach. W małych i średnich miejscowościach, takich jak na przykład moja, ośrodek kultury jest monopolistą na rynku kulturalnym. Z czym to się wiąże? Z mniejszą konkurencją, to raz, ale też z ogromną odpowiedzialnością. W miejscu, gdzie nie ma zawodowego teatru, filharmonii, opery, to ośrodek kultury musi spełnić rolę ich wszystkich, być różnorodny w swej ofercie, bardzo zwracać uwagę na jakość. Przypomnij sobie, że zapewne pierwszy spektakl teatralny, pierwszy balet, koncert, w którym uczestniczyłaś lub który widziałeś, zorganizował ośrodek kultury. I teraz o tej odpowiedzialności – jeśli repertuar lub wykonanie było słabe, a dla kogoś to było pierwsze zetknięcie z taką dziedziną sztuki, to być może unieszczęśliwiliśmy człowieka do końca życia. Bo zniechęcony może już nie wrócić do nas, ale też nie pójdzie do teatru, filharmonii czy opery, więc tracimy na tym wszyscy. Bo ośrodki kultury wychowują odbiorcę tej kultury wyższej. A gdy trzeba muszą walczyć właściwie o każdy oddech, to ta nasza działalność jest szalenie trudna.

 

Kilka dni temu dowiedziałam się, że uczestniczka zajęć teatralnych w moim ośrodku kultury dostała się na studia teatralne. Inny nasz uczestnik właśnie kończy reżyserię teatralną i ma już spore sukcesy zawodowe. Dziewczyna, która zaczynała śpiewanie na scenie malutkiego ośrodka kultury w kilkutysięcznym mieście, moim poprzednim miejscu pracy, jest dziennikarką znanego radia. Ale ilu osobom zaszczepiliśmy naszą pracą wrażliwość na sztukę, na piękno, dobro? Ilu młodych ludzi zamiast siedzieć wieczorami na przystankach, spędzało czas na próbach zespołu ludowego i dzięki temu udało im się wyjść na ludzi? Nie zliczę.
W działalności kulturalnej jest problem z mierzalnością, frekwencja nie zawsze oddaje istotę rzeczy. Czasami niszowe wydarzenia, z małą liczbą odbiorców, potrafią zdziałać więcej niż masowe imprezy. Tu nie da się policzyć twardych danych, jak na przykład metra bieżącego wykonanego chodnika. Działalność kulturalna to proces długofalowy, często niemieszczący się w rubrykach tabelek. Ale może skutkować tym, że z tego chodnika nikt nie będzie wyrywał kostek i nimi rzucał. Bo wychowujemy kulturalnych ludzi.

#szanujosrodkikultury

*Przeczytałam  „Nad Niemnem”, bardzo lubię tę książkę i nie wstydzę się tego 🙂

Może ci się spodobać również...

2 komentarze

  • Odpowiedz A3 21 września 2020 at 17:55

    Od dawna chodzi mi po głowie taka myśl, że ktoś powinien prześledzić edukacyjne początki najbardziej znanych polskich artystów. Może to temat na pracę magisterską (doktorską?) na którymś wydziale kulturoznawstwa? I może wtedy pojawiłyby się te „mierzalne argumenty”? Bo mam wrażenie graniczące z pewnością, że więcej niż połowa wspomnianych artystów zaczynała swoje kariery właśnie w domach/ośrodkach/centrach kultury w średnich, małych i bardzo małych gminach…

    • Odpowiedz Anka 21 września 2020 at 18:19

      I to by było świetne!
      Jak znana osoba powie, że coś jest wartościowe, to w oczach niektórych dopiero nabiera wartości.

    Zostaw komentarz