inne Lifestyle na scenie poza sceną rozwój

O hejcie w pracy dyrektora

14 października 2019

Stres jest wpisany w życie każdego dyrektora, nie tylko instytucji kultury. Bo to odpowiedzialność finansowa, odpowiedzialność za pracowników i publiczność, trzeba dopilnować terminów, i zaradzić, gdy  przecieka dach. To też odpowiedzialność za prezentowane treści, jakość, dobór repertuaru. Stres mamy wpisany w zawód. Ale nie hejt. 

Hejt kojarzył mi się z zakompleksionymi nastolatkami, które nie potrafią rozmawiać o swoich problemach twarzą w twarz i źle mówią o sobie nawzajem. I że w pewnym wieku z tego wyrastają. Ale mowa nienawiści jest niezależna od wieku, płci, statusu społecznego i wykształcenia. W internecie czujemy się bezkarni, anonimowi i łatwiej nam uwolnić atawistyczne instynkty. Nie chodzi mi o to, żeby było landrynkowo, “słitaśnie” i żeby nie mówić sobie niemiłych rzeczy, bo to boli. Jeśli krytyka jest merytoryczna, uzasadniona i przekazana w nieobraźliwy sposób – to jest to wspaniały komunikat o Twojej pracy, przyjmij go. Ale gdy wchodzimy na pole usiane wulgaryzmami, odnośnikami do wyglądu czy sytuacji rodzinnej – to ja tak nie chcę. Nie godzę się na to. Może repertuar nie był w czyimś guście, może jest za mało lub za dużo zajęć, ale fryzura dyrektorki lub wygląd córki dyrektora nie mają z tym nic wspólnego. 

Taki przykład z życia: rozesłałam informację prasową o otrzymaniu stypendium MKiDN. Oczywiście spodziewałam się różnej maści komentarzy – były takie z gratulacjami i życzeniami (to te, które najbardziej lubimy), ale pojawiły się takie o przejęzyczeniach sprzed lat podczas zapowiedzi artystów (ja o tym nie pamiętałam, ale widocznie dla kogoś było to bardzo ważne; tak się zdarzyło, można się pośmiać, jak ktoś lubi), o tym, że jestem niemiła – to są nasze indywidualne odczucia, ktoś mógł mnie tak odebrać – biorę to na klatę, przepraszam, jeśli to miało miejsce. Choć nie wiem, co bycie miłym ma wspólnego z napisaniem projektu i otrzymaniem stypendium. Ale pojawił się też wpis podważający moje kompetencje, doświadczenie i staż pracy. Autor zrobił to w sposób budzący mój niesmak i zażenowanie, mianowicie jako argument podał to, że urodziłam dziecko i byłam na urlopie macierzyńskim…

Kobiety rodzą dzieci. Te na stanowiskach kierowniczych także. Prawo daje matkom sporo możliwości pozostania z dzieckiem w domu, ale to od nas zależy, w jaki sposób ten czas wykorzystamy. Ja dosyć szybko, jak na możliwości prawne, które miałam, wróciłam do pracy i łączę nadal obie role – mamy i szefowej instytucji kultury. Ciąże są różne, każda z nas podejmuje indywidualne decyzje. Dlatego nie zgadzam się na takie argumenty, bo są jak uderzenia poniżej pasa. Traktuję poważnie zdrowie dziecka, własne i jestem odpowiedzialną osobą w pracy. A na urlopie macierzyńskim też starałam się być na bieżąco w tematach działalności kulturalnej. Więc sorry hejterzy – nie tędy droga!

 

Jak radzić sobie z hejtem?

Chociaż bylibyśmy najtwardsi, mieli żelazną odporność na takie uderzenia, to nie da się ukryć, że każdego z nas zabolą podobne komunikaty. Na zajęciach podczas studiów mój wykładowca podzielił się informacją ze swojego życia. Jego żona ukończyła dziennikarstwo, ale po skończonych studiach nie chciała pracować w zawodzie. Stwierdziła, że to nie dla niej, bo “w tej branży trzeba być twardym jak przecinak”, a ona tak nie potrafi. 

Czy można się bronić przed hejtem? Ludzie w internecie czują się bezkarni, piszą głupoty i nie czują odpowiedzialności za własne słowa. Jeśli chcemy się bronić przed mową nienawiści, to niestety trzeba w sobie wykształcić tę twardość przecinaka, bo inaczej nie ruszymy do przodu, tylko będziemy liczyć rany po każdym ataku. Zwykle dobre rady otoczenia brzmią –  “to nie czytaj tego!”. Ale czasem się nie da, monitorujemy informacje w mediach, takie uwagi same wchodzą w oczy. Odpisywanie na każdy atak? Może być ciężko, jeśli wpisów jest sporo.  Przede wszystkim nie karm trolla! Nie wysilaj się na upominanie, daruj sobie  dyskusje ani go nie pouczaj. Bo taki internetowy troll wie doskonale, że łamie zasady. Szkoda energii –  co najwyżej on sam będzie miał satysfakcję, że zmarnował Twój czas. Przy najbardziej zjadliwych i obraźliwych komentarzach pozostaje droga sądowa.

Jakiś czas temu czytałam w ‘Wysokich Obcasach” wywiad z Janiną Bąk (@janina.daily), świetną dziewczyną zajmującą się statystyką, popularną blogerką/instagramerką, popularyzującą wiedzę matematyczno-statystyczną w bardzo przystępny i dowcipny sposób. W wywiadzie mówi sporo o mowie nienawiści, z którą się zetknęła. I daje też świetną radę – aby wyobrazić sobie, czy hejter byłby w stanie powiedzieć ci to samo w twarz. Nie? Na pewno nie! Namawiam każdego, kto ma ochotę w podobny sposób skrytykować innego człowieka, do przeprowadzenia najpierw prostego eksperymentu we własnej głowie: zastanów się przed napisaniem komentarza, czy powiedziałbyś to tej osobie prosto w twarz. Jeśli tak, to spoko, to przynajmniej jesteś spójny w byciu chamem. Ale jeśli nie miałbyś takiej odwagi, to od napisania komentarza też się powstrzymaj. (“Wysokie Obcasy”, 6.07.2019, nr 27 (1041), s. 20).

 

Wpis na zdjęciu to radosna twórczość anonimowego, oczywiście, hejtera.

 

Może ci się spodobać również...

6 komentarzy

  • Odpowiedz Katarzyna Szymko-Kawalec 14 października 2019 at 09:11

    Ważny wpis <3 Bardzo się cieszę że został napisany. Myślę że wiekszosc osób nie zdaje sobie sprawy jak bardzo hejt dotyka wszystkich nas. A tak osobiście to uwielbiam zdjęcie na schodach z filiżanka 🙂 czytam blog od początku jego powstania i podziwiam trud i wysiłek zwiazany z profesjonalnymi zdjęciami, które są na nim zamieszczane. Niewiele osób być może zdaje sobie sprawę że zrobienie dobrej sesji i zdjęć to praca często wielu ludzi i naszego osobistego wysiłku również. I pogratulować jeszcze tylko należy tak młodego wyglądu skoro prowokuje on do insynuacji że dyplomy ukończonych studiów to fikcja!

    • Odpowiedz Anka 14 października 2019 at 09:39

      Dziękuję Ci serdecznie za komentarz do tekstu. Jakby się mocno uprzeć, to powinnam to raczej traktować jak komplement, bo tak zdaje się jest przyjęte, gdy ktoś daje mniej lat, niż się ma w rzeczywistości 😉

  • Odpowiedz Anna 14 października 2019 at 10:37

    Ja również bardzo dziękuję za ten artykuł i cytat z „Wysokich obcasów” – jest świetny i na pewno bardzo potrzebny. Niestety ludzie często tracą wszelkie granice i uwielbiają komentować za plecami. Dla mnie chyba najbardziej niezrozumiała jest obojętność innych osób, np. radnych słuchają, czytają i … kompletnie nic. Absolutnie nie oczekuję, że będą bronić i zaciekle komentować, ale skoro ktoś jak nastolatka plotkuje na temat czyjejś pracy do ucha np. w przerwie sesji albo na korytarzu urzędu to skoro wiesz, że te brednie to dlaczego przytakują. Ktoś kogoś opluwa na fb a na drugi dzień jak gdyby nigdy nic, rozmawiają i po prostu udają, że nic się nie wydarzyło Ja tak nie potrafię.
    Zdjęcie naprawdę bardzo piękne 🙂

    • Odpowiedz Anka 14 października 2019 at 13:42

      Dziękuję za ten wpis. Hejt to niestety powszechne zjawisko i z dużym przyzwoleniem społecznym.

  • Odpowiedz Zuzanna 14 października 2019 at 14:40

    Dzięki za ten wpis! Hejt to ciemna strona internetu… Nie jest łatwo zwłaszcza mając taki charakter, który chciałby każdemu wytłumaczyć i sobie każdego zjednać 😀 W ostatnim czasie nauczyłam się, że otacza nas bardzo dużo oszustwa i kombinatorstwa, i często ludzie w taki sposób oceniają nasze działania – zwłaszcza jak się robi coś SWOJEGO i na dodatek odniesie sukces, dostanie nagrodę lub… wystąpi za granicą 😀 sukces wzbudza zazdrość a zazdrość wzbudza hejt 🙂 mi pomaga budowanie relacji z osobami wspierającymi i doceniającym moją pracę – łatwiej wtedy zignorować ten jeden na sto negatywnych komentarzy 🙂 ja też bardzo podziwiam Twoje piękne zdjęcie na schodach i doceniam profesjonalne prowadzenie bloga. Tylko tak dalej 🙂

    • Odpowiedz Anka 14 października 2019 at 15:40

      Hejt zdecydowanie wynika z zazdrości, boli, że nadawca komunikatu idzie w obrażanie, często fizyczności, a nie w merytorykę. Dziękuję za wpis, Zuzanno 🙂

    Zostaw komentarz