Business inne organizacja promocja rozwój

Kultura w roli petenta

16 września 2019

W utworze „Mieszczanin szlachcicem” Moliera główny bohater dowiaduje się, że całe swe życie mówi prozą, co wywołuje u niego wielkie zdumienie. Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś, że ośrodek kultury, biblioteka, muzeum czy galeria generuje miejsca pracy, a dyrektor jest pracodawcą? Że oprócz “wyciągania” pieniędzy z budżetu również je tam dokładamy?

W końcu odprowadzasz podatki, jesteś płatnikiem. Można łatwo sprawdzić, jakiego rzędu to są kwoty – najprostszy sposób, to zliczyć dane z faktur. Spróbuj podliczyć ostatni miesiąc. Robi wrażenie, prawda? Wiesz, że dzięki pracy Twojej i pracowników działalność instytucji jest kompatybilna z tym, co dzieje się w miejscowości? Może np. generować ruch turystyczny. Jest takie zjawisko jak turystyka kulturowa, pod którą kryje się nie tylko zwiedzanie zamków i pałaców, ale też uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych. To one są powodem przyjazdu w dany region. Nawet jeśli wydarzenie kulturalne jest bezpłatne, to może generować ogólne zyski dla miejscowości – za noclegi, parkingi, posiłki w restauracjach. Z tego są odprowadzane podatki trafiające do budżetu. 

Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Bo nie mówimy o sobie w ten sposób. Instytucje kultury stawia się w pozycji żebrającego petenta, który tylko chce pieniędzy. Marginalizuje się nasze oddziaływanie na społeczność i na gospodarkę. Moi drodzy – nie miejmy kompleksów i mówmy o tym mocnym głosem. Placówki kulturalne mogą być ważnym, wiarygodnym oraz równoprawnym partnerem do rozmów. A inwestycja w kulturę to jest świetny pomysł. 

Czasami jest frustrujące, że ważniejsze potrzeby niż dofinansowywanie działań kulturalnych to chodnik czy instalacja elektryczna w szkole. I jeśli pojawia się potrzeba poczynienia oszczędności, to budżet uszczupla się zwykle o dwie kwestie – kulturę i promocję. “Najwyżej zrobicie kilka imprez mniej” albo “rozwieście mniej plakatów i zrezygnujcie z billboardów”. Wiesz dobrze, że pozyskanie stałej grupy odbiorców to czasochłonny proces, ale utrata widzów zajmuje moment. Oferta kulturalna przy tak ogromnej konkurencji “rozpraszaczy” (tv, internet) musi być skrojona na miarę – czyli wszechstronna, adekwatna i dostępna. Przy ograniczaniu dotacji, trudnościach w pozyskaniu środków pozabudżetowych z grantów i programów dotacyjnych, braku regularnych sponsorów i mecenasów kultury, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, prowadzenie bogatej i różnorodnej działalności jest potwornie trudne. Chciałoby się zakrzyknąć – “jak żyć”? 

 

Może ci się spodobać również...

Brak komentarzy

Zostaw komentarz