Business inne Lifestyle na scenie

Jak Cię widzą…

4 listopada 2019

Dawno temu w ośrodku kultury pracował niejaki pan Marian, wspominany jest do tej pory jako osoba zawsze elegancko ubrana, w garniturze, pod krawatem. Gdy przyjeżdżali artyści, pan Marian był pierwszą osobą, którą spotykali i choć widzieli go po raz pierwszy, od razu witali go słowami: “Dzień dobry panie dyrektorze”. Tyle że pan Marian był pracownikiem gospodarczym. 

Ta historyjka od samego początku powodowała u mnie, oprócz uśmiechu, refleksję. 

Gdy widzimy osobę w kitlu i ze stetoskopem, możemy założyć, że to lekarz. Tak samo potrafimy rozpoznać strażaka czy policjanta. To takie stereotypowe przykłady. Ale jeśli potraktować temat stereotypowo, jak wygląda dyrektor? Do tego dyrektor instytucji kultury?

Jak wygląda stereotypowy dyrektor instytucji kultury?

Zacznijmy od tego – co chcemy pokazać i osiągnąć swoim wizerunkiem? Trzymam się sytuacji oficjalnych i od razu zastrzegam, że nie chodzi o urodę i modę, ale o pewien dress code, o dobór stroju odpowiednio do sytuacji. Często od Was słyszę, że dyrektor instytucji kultury nie jest traktowany poważnie. A co robimy, by to zmienić? 

Nie wiem, czy orientujesz się, kim jest Ola Budzyńska, Pani Swojego Czasu? Ostatnio poszukiwała w Krakowie lokalu do prowadzenia swojej działalności. Od pierwszego spotkania z agentami nieruchomości zorientowała się, że nie jest brana na poważnie jako partner do rozmów i biznesu. Dlaczego nie wzbudzała zaufania, chociaż prowadzi firmę generującą milionowe zyski i ma setki tysięcy fanów w mediach społecznościowych? Bo przyjeżdżała na spotkania na hulajnodze, w t-shircie, podwiniętych spodniach i trampkach. Ubolewała, że tak powierzchownie została oceniona. Potem już na kolejne spotkania ubierała garnitur, choć bardzo mocno nie zgadzała się z takim traktowaniem.

Po co o tym piszę? Bo ludzie oceniają nas stereotypowo. Psychologia to jakoś wyjaśnia – że to atawistyczne pozostałości po naszych przodkach, gdzie trzeba było szybko ocenić, czy będziesz jeść, czy zostaniesz zjedzony. Tylko raz mamy szansę na zrobienie pierwszego wrażenia. Ze światem komunikujemy się głównie w sposób niewerbalny – poprzez mimikę, gesty, mowę ciała i właśnie wygląd (podkreślam, wygląd, nie urodę!). Nie twierdzę, że od tej pory mamy się wszyscy ubierać jednakowo jak w chińskim wojsku. Niemniej pewne ubrania mają przewagę nad innymi. 

Ostatnio moja koleżanka, która koncertowała gdzieś w  Polsce, zadzwoniła do mnie i z przejęciem opowiadała, że dyrektorka ośrodka kultury zapowiadała jej koncert w sukni wieczorowej. Była tym zachwycona i przełożyła to sobie tak, że ten jej koncert musiał być bardzo ważny dla społeczności tego miasta, instytucji kultury i samej pani dyrektor, skoro tak zainwestowała w swój wizerunek. Dla niej to był szacunek ze strony odbiorcy. Sporo nasłuchałam się dyskusji, że każdy ma swój styl, jest spora swoboda w modzie i jakieś odgórne zasady to przeżytek, który odgradza od kultury i stresuje odbiorcę. Ale zanim zaczniemy wymagać od innych, warto zacząć od siebie. Koncertu dla młodzieży nie pójdę zapowiadać w garniturze, a na wydarzenie dla seniorów z większym prawdopodobieństwem ubiorę sukienkę w jasnych kolorach niż czarne spodnie. Z szacunku do odbiorcy.

Kilka zasad dyrektorskiego wyglądu

Aby ubranie robiło “dobrą robotę”, przede wszystkim Ty musisz się w nim dobrze czuć. Dress code to zasady, bawienie się wyglądem w ramach pewnej konwencji. Dzięki takiemu podejściu możemy uniknąć ośmieszenia i możemy okazać szacunek osobom, przed którymi będziemy występować.

 „Ubierz się niechlujnie, zapamiętają sukienkę. Ubierz się nienagannie, zapamiętają ciebie” – Coco Chanel

Wielu dyrektorów to czynni artyści, lubiący pokazać swoją indywidualność i mający tendencję do, rzekłabym, lekkiej przesady w stroju. Wówczas na przykład stojący na scenie dyrektor i zaproszony gość są czasami nie do odróżnienia. Warto pamiętać o tym, w jakiej roli przede wszystkim występujesz – czy to Ty jesteś zaproszonym gościem, czy reprezentujesz instytucję. I wtedy postawić na swój profesjonalizm związany ze stanowiskiem. A wyżyć się kolorystycznie czy fasonem owszem, można, ale przy Twoich artystycznych dokonaniach.

Zatem kilka zasad dyrektorskiego wyglądu:

  • Poznaj swoją sylwetkę. Dzięki temu możesz wyeksponować to, co korzystne.
  • Marynarka to zawsze dobry pomysł, dodaje profesjonalizmu w wyglądzie.
  • Długość spódnicy i wysokość obcasów mają znaczenie, aby wygląd nie przyćmił tego, co mamy do przekazania i by nie rozpraszać odbiorcy.
  • Dżinsy, choć wygodne i możliwe do noszenia na co dzień (uwielbiam i noszę!), źle wyglądają na scenie, powodują pewną niechlujność w wyglądzie (nie mylić z nonszalancją), lepsze będą spodnie z materiału.
  • Rzeczy przezroczyste nosimy na wieczorne wydarzenia, tak samo diamenty.
  • Ubrania bazowe warto wybierać w neutralnych kolorach, tj. biały, czarny, granatowy, beżowy, szary.
  • Lepiej mieć ubrania matowe niż błyszczące – te drugie pogrubiają na zdjęciach, ostrożnie też z wzorami, niektóre dają efekt rozpikselowania.
  •  Bez przesady z biżuterią, sezon choinkowy mamy dopiero w grudniu.
  • Żeby nie było zbyt mdło, warto mieć jakiś jeden! mocniejszy akcent w wyglądzie, np. oprawki okularów, apaszkę, kolczyki, pasek.
  • Zawsze w stylizacji obroni się biała koszula.

10 sekund – tyle trwa „przeskanowanie” wyglądu drugiego człowieka.

Pamiętaj też, że na Twój wizerunek dyrektora składa się, oprócz tego, jak wyglądasz, także to, jak mówisz. Przysłuchaj się sobie, albo poproś kogoś zaufanego, by zrobił to dla Ciebie. Wiele błędów językowych typu: rok dwutysięczny dziewiętnasty, w każdym bądź razie, przekonywujący itp., akcent w słowach typu byliśmy, robiliśmy na drugą sylabę od końca zamiast prawidłowo na trzecią, można łatwo wyłapać i poprawić w wymowie.

Wspominam także o tym, bo jesteś osobą publiczną, liderem, wpływasz na opinię innych ludzi i reprezentujesz kulturę – czyli także innych dyrektorów. Dobrze jest nadawać ton. Dobry i gustowny.

 

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie książka Dominiki Nawrockiej “Ekspertka”, Warszawa 2017.

Może ci się spodobać również...

5 komentarzy

  • Odpowiedz WIOLA 4 listopada 2019 at 11:41

    Zgadzam się z Tobą jak najbardziej, powiedzenie „Jak Cię widzą, tak Cię piszą” mówi samo za siebie, a wielu dyrektorów jednak o to nie dba. Piszę dyrektorów ponieważ mam na myśli nasze koleżanki oraz kolegów.

    • Odpowiedz Anka 4 listopada 2019 at 11:54

      Nawet sobie nie zdajemy sprawy, jak jesteśmy oceniani po wyglądzie. To jest brutalne, nie zgadzam się z tym wewnętrznie, ale to się dzieje.

  • Odpowiedz Joanna 4 listopada 2019 at 14:40

    Moja szkoła nosiła imię Batalionu „Zośka”. Wielokrotnie spotykaliśmy się z Powstańcami. Tym, co za każdym razem robiło wrażenie były ich nienaganne maniery i rodzaj wewnętrznej (i zewnętrznej) elegancji. Takiej dla nich oczywistej. Odczytywałam (i odczytuję) to jako wyraz szacunku i klasy tych ludzi. Ot, taka uwaga na marginesie.

    • Odpowiedz Anka 4 listopada 2019 at 18:58

      Dzięki za tę uwagę 🙂

  • Odpowiedz Zuzanna 6 listopada 2019 at 13:00

    O, zostałam wspomniana, jestem zaszczycona 😀 Tak, z koncertu w Koniecpolu dobrze pamiętam elegancję pani dyrektor Domu Kultury 🙂
    Napisałaś też o czymś, na co zwracam uwagę mimochodem – by inaczej się ubrać na koncert, który prowadzę, a inaczej na ten, który gram 😉 U organistów, albo może u organistek jest jeszcze jeden problem – generalnie w naszej szerokości geograficznej osoby grające na tym instrumencie są niewidoczne i kompletnie się nie stroją – strój koncertowy organistki to prędzej czarne spodnie i czarna bluzka (albo GOLF czy SWETER) niż suknia koncertowa. To zjawisko daje natomiast pole do popisu 😉

  • Zostaw komentarz