inne Lifestyle organizacja promocja social media

Dyrektorze, jesteś idiotą

10 kwietnia 2020

Na jednej z grup marketingowych na Fb rozgorzała dyskusja, jak przekonać dyrektorów do działań marketingowych i co powinni o nich wiedzieć, taka wiedza w pigułce. Pojawiło się kilka konkretnych rad, niemniej dyskusja skręciła w inną stronę.

I się zaczęło…

Z wpisów wynika, że przeciętny dyrektor instytucji kultury jest idiotą. Nie zna się na niczym, ignorancja sięga sufitu, a umiejętności zarządzania pukają w dno od spodu. A jednocześnie zna się na wszystkim i jest najmądrzejszy, w tym złym sensie oczywiście. Skupia się na drobiazgach – wtrąca się w rodzaj czcionki, kolory, nie ma wyobraźni przestrzennej, a z drugiej strony zmienia koncepcję, gdy jest już gotowa. Okazuje się, że można być jednocześnie najmądrzejszym i najgłupszym. Przy czym, dziwnym trafem, choć ktoś ma duże doświadczenie w sprawach promocyjno-marketingowych, bo wiele lat przepracował na takim stanowisku, z miejsca kretynieje, kiedy tylko zostanie dyrektorem. A spora grupa kadry kierowniczej wywodzi się właśnie z tego środowiska.

 

Rozłożyłam ręce z bezsilności. Zrobiło mi się bardzo przykro, że w ten sposób postrzegani są kierownicy instytucji kultury. Jeśli pojawia się kilka złych przykładów w branży, to one wirusowo są rozprzestrzeniane w opowieściach internetowych i niestety to zaważa na wizerunku wszystkich. Znam wielu wspaniałych szefów instytucji kultury, naprawdę mądrych ludzi, których takie generalizowane opinie bardzo krzywdzą. 

Z drugiej strony można potraktować takie komunikaty jako krzyk rozpaczy pracowników – zależy im na instytucji, w której pracują. To w sumie mogłaby być każda inna grupa pracowników – instruktorzy zajęć, księgowi, pracownicy gospodarczy. Ile razy my się wkurzamy, gdy organizator narzuca nam swoje, oględnie mówiąc, pomysły? Gdy wtrąca się w nasza pracę, podejmuje za nas decyzje, za które koniec końców i tak my odpowiadamy. Inny problem stanowi to, że stanowisko lubi przewrócić w głowie. Warto wtedy pamiętać, że dyrektorem się bywa, a człowiekiem jest. 

 

W czym upatruję największy problem? W komunikacji. Pracownik jest sfrustrowany, że tłumaczy, co chce zrobić, a szef tego nie docenia, nie rozumie i nie słucha. Albo wtrąca się tak dotkliwie, że niszczy całą koncepcję. Dyrektor jest przygnębiony, bo jest wiele spraw, o których pracownicy nie wiedzą, nie interesują się albo wychodzą z założenia, że to tylko sprawa szefa. I mamy potem takie historie, że marketingowiec już w kwietniu zużył zasób brzydkich słów przeznaczony na ten rok, wyklinając na szefa, który stwierdził, że plakat jest za zielony. Z kolei dyrektor ma to samo, bo właśnie się okazało, że żadnych plakatów nie będzie, bo są cięcia budżetowe.

Możemy się tak mijać, albo się wzajemnie poznać. I zaufać. Pracownicy krzyczą o więcej zaufania. Ale dyrektor też to robi. Pamiętaj, że pracownik widzi drzewo, dyrektor – las. To, co wydaje się bez sensu z poziomu pracownika, może mieć przełożenie na całą instytucję. W drugą stronę – nie byłoby lasu, gdyby nie drzewa. Czytałam niedawno książkę Simona Sinka “Zaczynaj od dlaczego”. I tam jest taki tekst: “Ludzie są zmotywowani albo nie. Jeśli ludziom zmotywowanym nie dasz czegoś, w co mogliby wierzyć, czegoś większego niż to, co mają robić, zniechęcą się i poszukają sobie innej pracy”.

 

Rozmawiajmy. Jeśli jest problem w komunikacji wewnątrz instytucji kultury, to w jaki sposób masz dotrzeć do odbiorcy?

I na zakończenie jeszcze raz Simon Sinek:

“Wiesz, co uwielbiam w naszej firmie? To, że każdy z nas przychodzi tu codziennie rano, aby robić coś, co lubi. Inspirujemy ludzi do robienia rzeczy, które ich inspirują. Czy może być coś wspanialszego”?

 

Pax!

 

 

Może ci się spodobać również...

2 komentarze

  • Odpowiedz JR 13 kwietnia 2020 at 19:32

    Świetny wpis! Wywodząc się ze środowiska „marketingowego” faktycznie czasami ocieram się o idiotyzm. Pozdrawiam Aniu! 🙂

    • Odpowiedz Anka 13 kwietnia 2020 at 21:30

      Pozdrowienia 🙂

    Zostaw komentarz