inne Lifestyle oferta/działania rozwój wokół sceny wydarzenia

Co może „położyć” dobre relacje?

23 września 2019

Jak powszechnie wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. Co może “położyć” relacje z partnerami – sponsorami, mecenasami, współorganizatorami? Jest kilka takich sytuacji, które nawet przychylnie nastawionych do nas ludzi, firmy i instytucje potrafi wyprowadzić z równowagi i zepsuć relacje. Nieważne, czy zawinił pracownik – w materii wizerunkowej odpowiedzialność będzie spoczywała na dyrektorze instytucji kultury.

Oto moja lista faux pas, punktem wyjścia jest organizacja wydarzeń kulturalnych.

1. Brak logo ważnego partnera na materiałach promocyjnych

Udało się namówić sponsora albo partnera ważnego ze strategicznego punktu widzenia, albo inną zaprzyjaźnioną jednostkę kultury, obiecaliśmy, że będzie promocja na wysokim poziomie – a tu taki zgrzyt! Niby drobiazg, a potrafi nieźle popsuć relacje, partner już mniej ochoczo włącza się w kolejne wydarzenia.  Wersją zmodyfikowaną tego faux pas jest wydruk niepełnego logo – gdy np. składa się z elementu graficznego i tekstu.

Konsekwencją tego niedopilnowania może być też zerwanie bieżącej umowy, ponieważ nie wywiązujemy się z ustaleń.

2. Błędy w materiałach promocyjnych 

Moje kochane literówki i znaki interpunkcyjne! Nawet najpiękniejszy graficznie plakat zepsuć potrafią błędy, a ulotki i foldery z nieedytowanym tekstem to co najwyżej rozrywka dla polonistów, a dramat dla odbiorcy. Wiem, że obiektywnie są gorsze przestępstwa niż brak przecinka. Ale niedopracowane materiały promocyjne mogą zrobić nam “złą robotę”.

3. Robienie zdjęć z lampą, mało dyskretny fotograf

Czasem to nasz pracownik, czasem ktoś z lokalnych mediów – prosisz, przypominasz, otrzymujesz potwierdzenie, że wszystko jasne. Po czym otrzymujesz błysk lampą po oczach. I fotograf pakuje się na scenę, żeby mieć dobre ujęcia, z tym że przy okazji zasłania publiczności cały widok swoją osobą. Są jeszcze tacy. Rozchodzi się mało dyskretny syk pełen dezaprobaty – kogo ten dyrektor zaprasza? Z kim współpracuje?

4. Nieprzywitanie lub niezaproszenie ważnego gościa

Z nienależytego przywitania ważnej persony potrafiły wybuchnąć konflikty zbrojne. A z braku przywitania? Albo gdy nie zaprosisz jakiegoś gościa? Aż strach pomyśleć. Niech za przestrogę będzie baśń o „Śpiącej królewnie”, gdzie trzynasta wróżka narozrabiała, bo nie dostała zaproszenia jak należy. 😉
Czasem ktoś się spóźni, albo nie potwierdza do końca swojej obecności, a czasem prowadzący się zagapi. Niemniej przepraszania z tego tytułu, że się kogoś nie przywita lub nie zaprosi jest co nie miara.  

5. Brak precedencji

W skrócie: jeśli radnego przywita się przed burmistrzem. Jest ustalona kolejność, porządek pierwszeństwa władz (witania, przemawiania, zajmowania miejsc) podczas oficjalnych spotkań. I choć rzecz dotyczyła pierwotnie kolejności witania w dyplomacji, to także przeniknęła do struktur samorządowych. O ile na naszych wydarzeniach rzadko pojawia się prezydent kraju czy premier, to posłowie już i owszem. Albo zaprzyjaźnieni burmistrzowie czy starostowie. I biskup z księdzem dziekanem. Potrafi się zrobić lekki chaos, kogo najpierw przywitać. Warto w tej sytuacji zajrzeć do pomocy naukowych, jak taka kolejność powinna wyglądać (np. do artykułu D. Dziewulaka „Precedencja stanowisk publicznych w Polsce”, do przeczytania w Analizach BAS <<Biuro Analiz Sejmowych>>, nr 2 (10), 26.01.2009).

6. Brak podziękowań po zakończonej współpracy

Niby nikt ich nie chce, ale tak naprawdę oczekuje. I często zdarza się, że zapominamy o zamknięciu tej klamry: zaproszenie do współpracy – współpraca – podziękowanie. Czasem się dziwimy, że ktoś nie podejmuje się ochoczo dalszej współpracy czy bycia mecenasem wydarzenia, do którego z łatwością wcześniej został namówiony. Może to nieco uproszczona wersja, niemniej warto się zastanowić, czy mamy pozamykane takie cykle.

 

Jak widać pracujemy na bardzo delikatnej materii. To czasem taniec z gracją baletnicy. Na polu minowym.

Co jeszcze dodasz do tego katalogu?

 

 

 

Może ci się spodobać również...

4 komentarze

  • Odpowiedz JK 23 września 2019 at 13:32

    dodam jeszcze, ze przy współpracy przy jakimś wydarzeniu powinniśmy jasno ustalić kto za co jest odpowiedzialny – żeby potem nie było, ze wszyscy wiedzieli, że ktoś ma robić kawę a ostatecznie kawy nie było bo my myśleliśmy, że zrobią oni, a oni myśleli, że my 😉

    • Odpowiedz Anka 23 września 2019 at 13:46

      Tak, wtedy jesteśmy postrzegani jako chaotyczni i niezorganizowani. To jest problem, który w jednym z wcześniejszych tekstów nazwałam „pułapką wiedzy” – gdy wydaje się nam, że inny myślą jak my i wiedzą to, co my, stąd też wynikają nieporozumienia.

  • Odpowiedz Zuzanna 23 września 2019 at 14:36

    Och, co za lista sennych koszmarów 😀 Wszystko prawda. Myślę, że dodałabym jeszcze jeden punkt, w którym bym napisała, że błędem w relacjach z mecenasami jest pamiętanie tylko o tych wyżej wymienionych a brak budowania prawdziwej osobistej relacji z nimi. I to może się nieraz okazać najtrudniejsze, a myślę, że tego oni naprawdę oczekują 🙂 Chociaż każdy na pewno w nieco inny sposób 🙂

    • Odpowiedz Anka 23 września 2019 at 15:17

      Na pewno warto pamiętać o mecenasach, sponsorach i przyjaciołach nie tylko przy okazji danego projektu czy konkretnego wydarzenia 🙂

    Zostaw komentarz