inne oferta/działania organizacja projektowanie rozwój

Bo przyjdzie Baba Jaga… i cię zamknie!

23 września 2020

Straszenie dzieci Babą Jagą ma się świetnie. Dzieci i instytucji kultury. Wersja dla dzieci – że je porwie lub zje, a dla tych z kultury – że je zamknie. Syndrom Baby Jagi uruchamia się, gdy zaczynają się jakieś kłopoty i trzeba uzasadnić pewne decyzje. Założę się, że każdy z Was może przytoczyć historyjkę o tym, jak gminom jest ciężko i jednym z pierwszych pojawiających się pomysłów jest łączenie instytucji kultury. 

I o tym łączeniu słów kilka.

Połączenie instytucji kultury samo w sobie nie jest złe. Mam takie działanie za sobą i uważam, że w tamtym przypadku było uzasadnione (mała gmina, łączenie ośrodka kultury z biblioteką, pracownicy obu placówek uzupełniali się merytorycznie i technicznie, 2 etaty w jednej instytucji, 3 w drugiej, nikt nie stracił pracy, mimo dwóch odrębnych instytucji był jeden dyrektor, wynagrodzenie otrzymywał tylko z jednej instytucji, w drugiej pełnił funkcję społecznie – takie sprawy trzeba uregulować). Każdy przypadek jest inny i wymaga odrębnej analizy. Obecnie jednak niepokojące jest używanie argumentu covidowego do takich działań i pośpiech.

Najaktualniejszym tematem tego nurtu jest w tej chwili pomysł łączenia pięciu! domów kultury w Łodzi. Hmmm, zapewne nie pierwsze i nie ostatnie. Nie wiem, na ile interesowaliście się sytuacją łódzką, mnie ona szalenie zaciekawiła z kilku powodów:

 

  1. Organizacja

Pierwsza informacja o tym pomyśle pojawiła się na początku sierpnia, we wrześniu była już uchwała zamiarowa (do przeczytania: TUTAJ), do listopada mają potrwać konsultacje społeczne (jeszcze żadnych nie było), w grudniu ma być podjęta uchwała o połączeniu, a od lutego 2021 pięć ośrodków kultury ma być jednym bytem. Po prostu sprint! Mnie zawsze interesują takie kwestie praktyczne – potrzebna będzie inwentaryzacja obiektów i mienia, czy zdążą w tym tempie? Który dom kultury będzie siedzibą główną? Czy dyrektorem zostanie któryś z obecnych dyrektorów, czy ktoś nowy? Co z obecnymi dyrektorami – otrzymają propozycję dalszej współpracy na innych stanowiskach, czy pożegnają się z pracą wraz ze starą instytucją? Wszystko zależy od nowego dyrektora, bo to on ustala, jak będzie wyglądać schemat organizacyjny nowej instytucji.

 

2. Odbiór

Co na ten pomysł uczestnicy zajęć w tych domach kultury? Co o samym pomyśle sądzą pracownicy? Niedawno zamysł łączenia co prawda MDK-ów z ośrodkami kultury (więc tu wmieszało się także Ministerstwo Edukacji, kurator oświaty, związki zawodowe, bo chodziło o placówki oświatowe) upadł bardzo szybko, bo zaczęły się ostre protesty i ze strony pracowników, jak i rodziców dzieci. Temat w Krakowie odłożono do dokładniejszego przygotowania.

3. Język

Polski język jest piękny i żywy, bo ma tyle subtelnych znaczeń. A te znaczenia lubią się przesuwać w różnych kierunkach. I na przykład w tej uchwale zamiarowej mowa jest o sieciowaniu, choć z opisu wynika, że byłaby to centralizacja, a to już zasadnicza różnica strukturalna. No ok, słowa, słowa, słowa. Polonistka mi się włączyła. Czy jednak taka kumulacja w jedną dużą instytucję to na pewno dobre rozwiązanie? Województwa też się skurczyły z 49 na 16 i okazało się, że do tej pory wiele miejscowości, byłych miast wojewódzkich nie może podnieść się z regresu.

 To jeszcze jeden prosty przelicznik. Jest wiele miejscowości, które ośrodki kultury mają w takiej formule organizacyjnej, o jakiej marzą władze Łodzi. Na przykład Miejski Dom Kultury w Bielsko-Białej ma 12 filii na ok. 170.000 mieszkańców, Rzeszowski Dom Kultury ma 17 filii na ok. 180.000 mieszkańców, po połączeniu Łódź miałaby 5 filii* na ok. 700.000 mieszkańców. A przypominam, że byłby jeden dyrektor, jedna księgowość, jeden dział organizacyjny, promocja. Lokalności i indywidualnego podejścia do uczestników jakby dużo mniej. Zmniejszenie kosztów? Hmm, albo zatory w działaniach albo zwiększenie etatów, żeby rzecz rozładować. Koszty potencjalnie wzrosną. 

 

*Edit: Każdy z ośrodków kultury w Łodzi ma jeszcze kilka filii, więc przyszłych oddziałów byłoby ok. 15 a nie 5. Mimo wszystko wskaźnik pozostaje wysoki jak na blisko 700.000 miasto.

  1. Finanse

Pierwszy argument za korzyścią z posiadania kilku instytucji jest możliwość aplikowania o środki zewnętrzne w tych samych programach. Bo ten, kto składa wnioski grantowe wie, że w jednym programie można złożyć 1, 2 projekty. Teraz pięć ośrodków kultury może złożyć 5-10 wniosków, po połączeniu, jeden, góra dwa. Trzeba będzie wybierać, która filia przeprowadzi działania ze środków grantowych, a która… być może nic nie zrobi, bo dotacja organizatora może nie obejmować dodatkowych pomysłów animacyjnych.

Oszczędności, bo będą wspólne zamówienia? Nie trzeba robić jednej instytucji, żeby złożyć wspólne zapytanie ofertowe czy przeprowadzić przetarg. 

  1. Tożsamość lokalna

W dużych społecznościach, a taką bez wątpienia jest trzecie co do wielkości miasto w Polsce, lokalność, czyli zachowanie charakterystycznych cech mniejszych grup, jest dość istotne, wyróżnia. Każdy z tych domów kultury z pewnością ma coś charakterystycznego, co sprawia, że w sposób wyjątkowy łączy się z lokalną społecznością, ma szansę dotrzeć do indywidualnego odbiorcy, dostrzec go, pozyskać jego zaufanie. Czy będzie szansa na zachowanie tej odrębności w tak dużej strukturze?

 

Na zakończenie

Nie jestem przeciwko łączeniu instytucji. Jestem gorącą orędowniczką rozmów z zainteresowanymi, a nie stawiania ich przed faktem dokonanym, partnerskiego podejścia, a nie wykorzystywania wyższej pozycji negocjacyjnej  jaką mają gminy, bo dotują ośrodki kultury. Jestem orędowniczką przemyślanych decyzji, nie pośpiechu. Żeby do czegoś przekonać, druga strona musi zrozumieć cały zamysł, a wówczas sama może być orędownikiem zmiany. A w tych projekcie uchwały jest dużo okrągłych zdań, które tak naprawdę niewiele wyjaśniają.

 

Mogę powiedzieć: nie moje małpy, nie mój cyrk, mieszkam 300 km od Łodzi, nie wtrącam się. Ale może właśnie spojrzenie z zewnątrz pozwoli przyjrzeć się jeszcze raz, po co to jest robione. Żeby nie było, jak mawia król Julian: “a teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. Łatwo zburzyć, gorzej odbudować.

Trzymam kciuki za mądre decyzje w Łodzi i łódzkie ośrodki kultury.

Może ci się spodobać również...

4 komentarze

  • Odpowiedz Marynia 23 września 2020 at 19:26

    Jako łodzianka dopowiadam – z tą ilością filii to nie do końca tak. Obecne domy kultury mają ich po kilka, nieraz oddalonych od siebie: Bałucki Ośrodek Kultury 4, Ośrodek Kultury Górna 2, Centrum Kultury Młodych 2, Widzewskie Domy Kultury 3, Poleski Ośrodek Sztuki 5 bytów w 4 lokalizacjach. Czyli w sumie 15 filii – miejsc. Z ciekawostek: z tej części sieciowania domów kultury wyłączono Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych (też de facto dom kultury), bo ma być połączony z Łódzkim Centrum Wydarzeń (bardzo dziwna miejska instytucja kultury), a także Dom Literatury, który wg plotek ma być wcielony do, nieistniejącej jeszcze, Mediateki. Oczywiście są też jeszcze inne domy kultury: podlegający wojewódzwu ŁDK, byty podlegające spółdzielniom mieszkaniowym oraz młodzieżowe domy kultury (organizowane przez miasto i „marszałkowo”).
    Faktem jest, że dwie najmłodsze filie BOK i OK Górna powstały na pustyniach kulturalnych – choć na osiedlach istniejących już od wielu lat.
    Styl zmian, sposób ich komunikowania, ich cel – nawet nie komentuję. Podobno nikt nie przyznaje się do pomysłu, co nie powinno dziwić, bo środowisko „nie jest zachwycone”.

    • Odpowiedz Anka 23 września 2020 at 19:30

      Dziękuję za to dopowiedzenie. Przelicznik będzie wyglądał nieco inaczej, mimo wszystko liczba ludzi do zaopiekowania przez każdą filię nadal pozostanie bardzo wysoka.

  • Odpowiedz Przemek W. 23 września 2020 at 22:59

    Ja osobiście jestem przeciwnikiem łączenia bibliotek i domów kultury. Uważam że te dwie instytucje powinny być oddzielne z racji zakresów działań. Przy połączeniach tego typu często bywa tak że jedna instytucja jest aktywna a druga w wiecznej stagnacji. W takich przypadkach rzeczywiście połączenie może dać kopa do działań. Co do sprawy łódzkiej to patrząc z odległości 300 km tylko z drugiej strony to uważam że sprawa jak to się zapowiada nie poprawi jakości, może zrobi trochę oszczędności (co jak wykazałaś też nie musi się wydarzyć). Mnie bardziej martwi że może to uruchomić podobne zabiegi w innych miastach. Szerzej o swoim zdaniu w tej sprawie napisałem na mojej stornie w artykule „Razem możemy więcej… Zyskać lub stracić”. Pozdrawiam

    • Odpowiedz Anka 23 września 2020 at 23:21

      Każdy przypadek jest inny. Przy łączeniu jakiejkolwiek instytucji z biblioteką i czas jest dłuższy na formalności (pół roku), i trzeba się obowiązkowo skonsultować choćby z biblioteką wojewódzką.

    Zostaw komentarz